Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu

9.03.2016
środa

Prowadź mnie od hejtu do miłości

9 marca 2016, środa,

Wiem, że jestem zdolny również do nienawiści, dlatego proszę o dar miłości i tylko miłości.
DSC01458Niedawno z ulgą usunąłem kilka moich starych filmów na YouTube. Część z nich miała ponad 100 tysięcy odsłon. Tak naprawdę usunąłem je, bo się rozwijam, zmieniam. Zdrową oznaką rozwoju jest choćby to, że nie mogę już patrzeć na siebie i słuchać siebie sprzed 3 lat. Nie chcę, by ludzie patrzyli na mnie dzisiejszego przez pryzmat tego, jaki byłem.

Przyznam szczerze: straciłem serce do YouTube. Założyłem tam kanał, aby propagować miłość i radość, a spotykałem się z niesamowitą falą hejtu. Może zresztą nie „niesamowitą”, tylko w okolicach średniej krajowej YouTube – do bólu polską i codzienną. Chyba każdy, kto jest na YouTube, jest hejtowany – nawet jeśli chcesz propagować coś, wydawałoby się, tak jednoznacznie pozytywnego jak zachęta do praktyki gimnastyki, która polega na doświadczaniu śmiechu w grupie, ruchu i pogłębianiu wewnętrznej ciszy.

Obejrzałem jakiś czas temu odważne i poruszające wideo akcji Hejt Stop z Jarosławem Kuźniarem, z której płynie przesłanie, że hejt boli. Ale oglądając je, doszedłem do gorzkiego wniosku: nie tędy droga, niestety, tym wszystkim hejterom właśnie o to chodzi, żeby bolało. Miałem ochotę zaproponować Jarosławowi Kuźniarowi, który do końca nie wiem czemu stał się podobno najbardziej hejtowanym człowiekiem w Polsce, coś zupełnie innego. By zamiast pokazywać wrażliwość – pokazał absolutnie stoicką obojętność wobec hejtu.

Wypracowałem sobie taką jakość, oglądając komentarze z YouTube na moim kanale, a nawet beznadziejne hejterskie przeróbki moich filmów. Gdy minęła złość, odeszły chęć zemsty i gniew, poczułem tylko lekki smutek i współczucie dające przestrzeń akceptacji. Dziś potrafię spojrzeć na to ze spokojem, ci wszyscy pogubieni ludzie tak naprawdę mnie nie hejtują, tylko coś na moje wyobrażenie projektują. Mnie nie znają i nie będą znać, dopóki się nie obudzą.

Myślę, że ciągle najlepszą odpowiedzią na wszelki hejt jest mające ponad 5 milionów odsłon wideo Cezika „Co to za pedał”, w którym artysta z humorem cytuje hejterskie komentarze na swój temat i nawet potraktował je jako inspiracje do muzycznego utworu i wideo. Nie wiem, czy hejterzy odczepili się od Cezika, ale na pewno wysłał im potężny sygnał swojej mocy.DSC01461Obserwuję ze smutkiem, że hejt stał się główną treścią polityki. Nikt mnie nie przekona, że za całą akcją z Wałęsą, teczkami Kiszczakowej i nagłą emisją w telewizji „TW Bolka” stało cokolwiek więcej niż hejt i chęć zemsty. Sercem jestem z panem Lechem, bo uważam, że nie zasłużył na takie traktowanie. Równocześnie widzę w nim po prostu człowieka ze słabościami, a nie pomnik z brązu. Jego wielkość polega na tym, że wzbił się ponad swoje słabości i dokonał jednak czegoś wielkiego. Gdyby któryś kolejny rząd chciał w ramach odwetu robić podobną akcję np. z Kaczyńskim czy Macierewiczem, broniłbym ich jako ludzi nie czarno-białych, mających również i piękne karty w życiorysach.

Nie mogę się niestety pozbyć odczucia, że ubrany w bogoojczyźniane szaty hejt stopniowo staje się głównym przesłaniem polskiej prawicy. Czuję wyraźnie, że w akcjach typu „dzień żołnierzy wyklętych” niestety chodzi nie tyle o oddanie czci autentycznym bohaterom, ile o podniesienie poziomu „bojowości” dzisiejszych niezadowolonych i zbicie kapitału politycznego na nienawiści do uchodźców, lewicy, obcokrajowców, Unii, przeciwników politycznych itp.

Widziałem zdjęcie z takiej akcji „ku czci wyklętych” w Staszowie w świętokrzyskim – można było zobaczyć wicewojewodę świętokrzyskiego i posła PiS na tle transparentu z symbolami faszystowskimi i hasłem „narodowy Staszów” – naprawdę poczułem grozę. Ostatnio staliśmy z żoną w korku za potężnym autem terenowym, na którym właściciel na kole zapasowym z tyłu wymalował krzyż celtycki i napisał wielkimi literami: „śmierć wrogom ojczyzny!”. Kilka lat temu nie byłoby na to przyzwolenia, dziś znani celebryci i kolorowe pisma obnoszą się z nienawiścią do muzułmanów. Nie wiem, jak Wy, ale ja czasem czuję ten iście „wyklęty” klimat w powietrzu. Jesteśmy o krok od jakiegoś wielkiego nieszczęścia, a jakby mierzono nienawiść w dzisiejszej Polsce tak jak można mierzyć temperaturę, to myślę, że poziom Niemiec 1933 byłby blisko. Ale jako programowy optymista wierzę, że może musimy sięgnąć dna, by poszybować w górę, a pociechę znajduję w tym, że w bezpośrednich kontaktach spotykam pozytywnie nastawionych do świata i innych ludzi.

Oczywiście aby być sprawiedliwym, przyznaję, że nie tylko prawica hejtuje, ale i liberalni dziennikarze, który swymi bardziej lub mniej błyskotliwymi tweetami dają wyraźnie poznać, że szczerze PiS nie znoszą, a na Facebooku znajdzie się hejt najróżniejszego sortu, w tym i lewicowego, a nawet feministycznego. Są i bojówki „antyfaszystowskie”, które będą lustrzanym odbiciem bojówek faszystowskich – tylko że zamiast „lewaków” i czarnoskórych będą chcieć rąbać „faszystów”.

Taki jest mechanizm hejtu – hejterzy hejtują, aby sprowokować nas do hejtu w drugą stronę i potrzeba mocy ducha, by nie wejść w tę grę w odwety. Kłania się Gandhi z jego „eye for an eye makes the whole world blind”, czyli „oko za oko czyni cały świat ślepym”. Potem próby ustalenia, kto pierwszy zaczął, mają podobny sens co w dziecięcych bójkach czy Ziutek zaczął czy Kacerek, gdy obaj mają podbite oczy.DSC01767Też jestem człowiekiem i wiem, że jestem zdolny do doświadczania wszystkich emocji, łącznie z nienawiścią. Dlatego podjąłem się praktyki oglądania najbardziej drażniących mnie polityków i wysyłania im współczucia jako cierpiącym istotom, by wyzwolić się z jakichkolwiek emocji do nich, wyplewić ziarno nienawiści do nich, które mogłem pozwolić, by we mnie zasiali. I czuję, że teraz ten efekt udało mi się osiągnąć.

Pół biedy, gdy ktoś hejtuje moje „medialne” wyobrażenie. Gorzej gdy mamy bezpośredni kontakt z adresowaną trochę niby bardziej do nas nienawiścią. Miałem niedawno po raz pierwszy taką przykrą sytuację – pewna kobieta, której nawet nie znam osobiście, zdecydowała się przekazać darowiznę na fundację Jogini Śmiechu, którą mam przyjemność kierować. W podzięce wysłałem jej moją książkę z dedykacją. Po paru tygodniach oświadczyła mi mejlowo, że żąda natychmiast pełnego zwrotu darowizny bez podania powodu. Zaraz, zaraz, jak świat światem, prawo nie działa wstecz, a fundacje nie zwracają dokonanych darowizn, jeśli coś komuś się po czasie nagle „odwidzi” – asertywnie zakomunikowałem mój punkt widzenia. I wtedy spotkałem się z, moim zdaniem, zupełnie nieproporcjonalną do sytuacji emocjonalną reakcją zahaczającą o szantaż. Dla świętego spokoju zwróciłem jej z prywatnej kieszeni te środki. Oczywiście miałem świadomość, że kobieta ta projektowała na mnie różne swoje niepokoje i słabości – rozum śmiało mówił: „nie bierz tego do siebie”. Ale przeżyłem sprawę emocjonalnie i wykonałem praktykę, by uwolnić się od złości i niechęci do tej osoby.

Cóż, jestem zdania, że aby być wolnym i zdrowym, warto wszystkim wybaczać wszystko na bieżąco i nie chować w sercu urazy. I cały czas wzmacniać miłość do ludzi i świata iście doskonałego w całej swojej niedoskonałości.DSC01360Szansę, by uchronić się przed hejtem i wojną domową, widzę we wzbijaniu się ponad ideologie. Bo zawsze jak już komuś przylepimy łatkę, taką czy inną, kontakt „ja–ty” zastępuje kontakt „ja–to”, odwołując się do Martina Bubera. Wtedy zamiast osoby widzimy już obiekt, a to blokuję empatię.

Dlatego zawsze na moich warsztatach kładę nacisk na to, abyśmy mówili do siebie, a nie o innych w trzeciej osobie. To początek budowania kultury szacunku i pogodnej koegzystencji. Pokój na górze zaczyna się od pokoju na dole, właśnie w takich mikrorelacjach. A że bardzo mi na tym zależy, byśmy skumulowali dużo pozytywnej energii w jednym miejscu, propaguję pomysł sesji jogi śmiechu na 50 tysięcy osób i wysłania potężnego przesłania bezwarunkowej akceptacji i radości właśnie z Polski.

Na koniec podzielę się z Wami mantrą i zarazem modlitwą z Indii znaną mi od lat, a pochodzącą ze starożytnych Upaniszadów, która pomaga mi się uwolnić od ziaren hejtu. Możecie posłuchać jej w pięknym wykonaniu Devy Premal. Można ją adresować do Boga, Opatrzności, jakkolwiek ją rozumiemy – lub po prostu do własnego sumienia.DSC01561Tekst sanskrycki brzmi tak:
asato mā sadgamaya
tamasomā jyotir gamaya
mrityormāamritam gamaya
Oṁ śhānti śhānti śhāntiḥ

Tłumaczenie angielskie:
From ignorance, lead me to truth;
From darkness, lead me to light;
From death, lead me to immortality
Om peace, peace, peace
I moje tłumaczenie polskie:
Prowadź mnie od ignorancji ku prawdzie,
prowadź mnie od ciemności ku światłu,
prowadź mnie od śmierci ku temu co, nieśmiertelne,
om pokój, pokój, pokój

Fot. Piotr Bielski z wyprawy do Indii

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Śmiech wrogom Ojczyzny!
    Jedyną stałą rzeczą jest zmiana, więc ten hejt kiedyś się skończy. To mało pocieszające, bo w tej chwili ciężko patrzeć na tę obustronną eskalację nienawiści. Od kilku miesięcy obniżamy swoje wibracje. Dokąd to dojdzie?
    Tak w ogóle to nie lubię tej powagi polityków, nadętych min, braku empatii, braku dialogu. Marzy mi się powstanie przykładowo Partii Radości, po raz pierwszy w życiu bym się gdzieś zapisał, może po nocy hejtu przyjdzie dzień radości? Radość wg D. Hawkinsa to niezwykle wysoki poziom świadomości, z resztą komu ja to piszę 😉 To co robisz Joginie to wspaniała rzecz!

  2. Z nienawiścią trzeba uważać, bo „kto wiatr sieje, burzę zbiera”.

  3. Szanowny Panie Piotrze,
    ciekawe ujęcie tematu, mam tylko jedno drobne pytanie. Co Pan miał na myśli pisząc cyt.”Widziałem zdjęcie z takiej akcji „ku czci wyklętych” w Staszowie w świętokrzyskim gdzie można było zobaczyć wicewojewodę świętokrzyskiego i posła PIS na tle transparentu z symbolami faszystowskimi i hasłem „narodowy Staszów” – naprawdę poczułem grozę.”
    Widziałem to zdjęcie i chciałbym zapytać co Pan miał na myśli pisząc o symbolach – krzyż celtycki, polską flagę, zdjęcie wilka, czy może herb Staszowa.
    Przyznam, że od wielu lat zajmuję się językiem i symbolami nienawiści i o ile krzyż celtycki można by uznać za symbol wykorzystywany przez środowiska neonazistowskie, to pisanie że jest to symbol faszystowski jest sporym nadużyciem.
    Żywię, nadzieję, że nie wziął Pan za faszystowski – herb Staszowa, w centrum którego widnieje coś co osoba niedowidząca mogła by uznać, za młot Thora.
    pozostaję z wyrazami szacunku

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Za Wojciechem Młynarskim:


    […]
    Pierwsza zbiera uczciwie:
    Dzban pełny ma już, pełny już.
    Druga zła patrzy chciwie
    I chwyta za nóż, ostry nóż.
    Nóż do góry podnosi a
    Tamta na to wyciąga dwa, wyciąga dwa.
    Baj baj się baj ballado baj:
    Bo ta ma nóż, a tamta dwa.
    Aż dwa…

    Panna zła już ze dwora
    Uciekła het precz, gdzie Rzym, gdzie Krym.
    W borze zaś szumi morał,
    Że kto człekiem złym, człekiem złym
    Nóż mu jeden wystarczy a
    Uczciwemu potrzebna dwa, potrzebne dwa. „

  6. Tak. Piękny artykuł. Dlatego, w miarę możliwości należałoby unikać wszystkich wariactw tego świata. Ale nie da się, nie żyjemy na pustyni. Dodałbym, za Janem Kaczmarkiem: do serca przytul psa, weź na kolana kota:) I jeśli mamy psa, albo kota i zrobimy to, wówczas całe napięcie wywołane obecnym szaleństwem i świata i Polaków pęknie jak bańka mydlana:) Niestety na chwil małych kilka, ale dobre i to:) Celowo nie piszę o przytulaniu bliskich nam ludzi, np. żony czy dzieci, bo ta może być akurat na nas, z jakiegoś nieznanego nam najczęściej powodu rozeźlona, a dzieci dostały od nas jakiś szlaban:)

  7. To może całe drzwi do wolności? 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=xrEq49JweC4

  8. Niedawno z ulgą usunąłem kilka moich starych filmów na YouTube. Część z nich miała ponad 100 tysięcy odsłon. Odslon, sloniu…
    Dobrze jest znac jezyk polski.

  9. Kto odpowiada za hejt?
    Od miesięcy „niezależne” media chcą przeciwstawić się hejtowi. W sumie słusznie. Tylko, przy okazji niedwuznacznie sugerują, iż nienawiść w Internecie to dzieło opcji prawicowej.
    A przecież dziś trudno powiedzieć kto, czy z lewa czy z prawa bardziej zionie nienawiścią. Chyba to już nawet nie ma znaczenia. Ale o historii hejtu w Polsce można pomówić.
    O ile mnie pamięć nie myli do początku XXI w. zjawisko to pojawiało się na marginesie dysput politycznych i tylko w Internecie. A do głównego nurtu zaczęło przenikać w trakcie kampanii prezydenckiej Lecha Kaczyńskiego, by umocnić się na dobre w czasie trwania jego prezydentury. Media liberalno-lewicowe przypuściły kampanię dyskredytującą osobę prezydenta (jako będącego z nieodpowiedniej opcji). Stąd po tragicznej śmierci pary prezydenckiej reakcja zwolenników zmarłego prezydenta.
    Co się działo pod pałacem prezydenckim latem 2010 roku znam z autopsji. Owszem głośno, może manifestacyjnie, modliła się tam grupa osób. Ale nagle tuż koło niej pojawiła się inna grupa, starając się tę pierwszą zagłuszyć. Na wyposażeniu mieli bębny, tam-tamy i krzykliwe głosy. A także: szyderstwo i kpinę. Tak to się zaczęło…! „Kto sieje wiatr, zbiera burzę”.

  10. Dobry artykuł Panie Piotrze, trzymać tak dalej!