Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu

2.03.2016
środa

Wrocław, może czas na Europejską Stolicę Radości?

2 marca 2016, środa,

Bardzo lubię dzielić się z Wami tutaj różnymi radościami życia, ale i na to ostatnio nie znajduję wystarczająco czasu – dużo podróżuję, jeżdżę na spotkania autorskie i warsztaty.

W czwartek byłem w Olsztynie, w piątek w Poznaniu, w sobotę we Włocławku, a w niedzielę we Wrocławiu. Każde spotkanie okazało się nad wyraz przyjemne. Nowe doświadczenia szybko przykrywają wcześniejsze, ale może tym razem napiszę o Wrocławiu, bo gościłem tu już wielokrotnie, przeszkoliłem całkiem spore grono instruktorów i faktycznie pomału budujemy grunt, by Wrocław po tym, jak został mianowany Europejską Stolicę Kultury, spróbował stać się Europejską Stolicę Radości.

W tę niedzielę w stolicy Dolnego Śląska miałem dwa spotkania – jedno w Nalandzie – „vegadajni” czy kawiarni połączonej z księgarnią i wegetariańską restauracją. Miejsce naprawdę tętni życiem i jest oryginalne. Dodam tylko, że przy okazji spotkania z pewną ostrożnością, która zamieniła się w wyrazy uznania, zjadłem danie dnia – cieciorkę z chili w gorzkiej czekoladzie. W Nalandzie miałem pełną salę i było mi bardzo miło, bo spotkanie przebiegło aktywnie i inspirująco. Przybyło też trochę bliskich mi osób, w tym kilkoro moich uczniów – instruktorek i instruktorów jogi śmiechu.

Andrzej Motyka podzielił się swoją historią, którą też zawarłem w książce. W pewnym momencie życia zdiagnozowano u niego nowotwór. Na zajęciach w fundacji Unicorn ze śmiechu nieuwarunkowanego jako elementu terapii simontonowskiej dowiedział się od prowadzącej i grupy, że ma niebywały talent do śmiechu. I zaczął bardzo drążyć temat – trafił na kurs do mnie, a także zaczął poznawać inne uzupełniające jogę śmiechu techniki. W tej chwili działa pełną parą, prowadząc regularne zajęcia na wrocławskiej onkologii i w wielu innych grupach – czuć, że naprawdę odnalazł życiową misję. Śmiało polecam Wam Andrzeja – znajdziecie go pod hasłem „Praktyka Śmiechu”.

Spotkanie zaś prowadziła Lucyna Woźnicka, aktywna mama dwójki maluchów, polonistka z bogatym doświadczeniem zawodowym, wliczając w nie obsługę wózków widłowych. Lucyna prowadzi regularne zajęcia w formule społecznego klubu śmiechu w barze Macondo na Pomorskiej. Patrycja Szymczewska, studentka pedagogiki, która też przyszła na spotkanie, po tym, jak skończyła u mnie kurs, założyła firmę i prowadzi zajęcia dla dzieci oraz rodziców z dziećmi. Od paru lat działa też Zahi, która skończyła jeden z moich pierwszych kursów i prowadzi z kolei zajęcia w różnych miejscach, między innymi alternatywnej wrocławskiej kawiarni Panato Cafe, gdzie płaci się za każdą minutę, a nie za spożywanie.

Osób działających we Wrocławiu z jogą śmiechu jest więcej. Na przykład Diana, która prowadzi facebookowy profil Laughter Yoga Wrocław i jest autorką jednej z zawartych w mojej książce opowieści, niedawno powróciła do Australii, kraju, w którym po raz pierwszy poznała jogę śmiechu. Choćbym bardzo chciał, zwyczajnie nie jestem w stanie nadążyć za tym, co robią w temacie naszej gimnastyki radości moi uczniowie i bardzo się z tego cieszę!

To jest naprawdę piękne, że mogę się cieszyć tym, ile dobrego robią ludzie, którym przekazałem technikę i impuls do rozwoju na kursach instruktorskich jogi śmiechu. Ufam, że w ten sposób po cichu i krok po kroku czynimy Polskę najbardziej roześmianym państwem świata. Albo przynajmniej takim w światowej czołówce – lubię mówić przy okazji spotkań, że tak jak nasza reprezentacja piłkarska poszła w górę w rankingu FIFA, tak i my podobnie z 71. miejsca w rankingu Happy Planet Index zbiorowym działaniem możemy awansować do pierwszej trzydziestki, i to już będzie dużo.

Ale to jeszcze nie koniec przygód we Wrocławiu. Po spotkaniu w Nalandzie udałem się na zaproszenie projektu „Księże Działa”, w którym uczestniczy i prowadzi jogę śmiechu Ania Luchowska – jeszcze jedna moja bardzo zdolna uczennica, która poza śmiechem uwielbia gotować.  Rozejrzałem się po Księżu Małym: gdzie tutaj ma się coś dziać? W sumie czysto, nawet klimatycznie, ale czy mamy działać w tym budynku z czerwonej cegły z wielkim kominem?

Okazało się, że w środku czekała na mnie piękna sala z supersprzętem i nagłośnieniem, a jak zaczęli się schodzić ludzie, to w pewnym momencie było nas chyba powyżej pięćdziesiątki. „Księże Działa” to piękna inicjatywa międzypokoleniowej współpracy. Mój wieczór autorski i towarzysząca temu sesja jogi śmiechu to zaledwie jeden z punktów bogatego programu animacji dzielnicy. Spotkanie przebiegało aktywnie, rozmawialiśmy o tym, że joga śmiechu mogłaby przyczynić się do większej życzliwości między kierowcami, rowerzystami i pieszymi, o korzyściach zdrowotnych płynących ze śmiechu i tym, czy możemy pozwolić sobie w Polsce na częstsze uśmiechanie.

Potem wszyscy pięknie się zaangażowali w sesję jogi śmiechu. Na pewno na długo zapamiętam półtoraroczną Adę, która swoją żywiołową energią, śmiechem i klaskaniem pomagała porwać do gimnastyki całą grupę. Ale w zasadzie ćwiczyli wszyscy – przeważający w grupie seniorzy to jedna z moich ulubionych grup, często bowiem spotykam seniorów już z dużym dystansem do życia i otwartych na takie prozdrowotne działania.

Przy okazji wizyty na Księżu udzieliłem wywiadu Ani z Radia Szafir, która jest osobą słabo widzącą – całe radio tworzą osoby niewidome i słabowidzące. Jeśli macie ochotę posłuchać naszej rozmowy, to będzie można jej odsłuchać w tę środę o 13 w internecie.

Opowiadałem też o tym, że jestem gotów w razie zainteresowania wrocławian(-ek) i tutejszych organizacji i władz samorządowych przenieść Igrzyska Radości i sesję jogi śmiechu na 50 tysięcy osób do Wrocławia. Zgodziliśmy się wszyscy, że Wrocław jest miastem słynącym z festiwali, wielkich imprez, prób bicia gitarowego rekordu Guinnessa – czemu nie spróbować z tak pozytywną ideą? No dobrze, kochane i kochani, to czekam na telefon od prezydenta Dutkiewicza. I nie ukrywam, że kto pierwszy, ten lepszy, bo na przykład już w czwartek moją propozycję przedstawię w Poznaniu.

Na jednym ze spotkań padło pytanie o to, co sądzę o „dobrej zmianie”. To dla mnie zrozumiałe, w kraju dużo się dzieje i wzbudza to dużo emocji, to naturalne, że potrzebujemy o tym rozmawiać. Ale też nie chcę z moich spotkań robić politycznych klubów dyskusyjnych, bo interesuje mnie to, co jest pod powierzchnią naszych światopoglądów i stanowisk: spokój, radość, akceptacja życia w pełni, miłość.

Cóż, odpowiedziałem ze spokojem: „poproszę o inne pytanie, bo na moich spotkaniach autorskich chcę wypowiadać się tylko o tym, o czym mogę mówić z miłością lub przynajmniej pewnym ciepłem”.

Więcej spotkań i warsztatów w całej Polsce najbliższy przystanek – 5.3 o 18 Lublin – Cafe Kawka, Okopowa 9 (wstęp wolny), a 30.3 otwaarte spotkanie w Warszawie -prowadzi Ewa Foley (godz 18-20, Dzielna 10) . Informacje o warsztatach tutaj. Książkę „Joga śmiechu. Drog do radości” można zamówić u autora w cenie okładkowej 39, 90 ze specjalną dedykacją – informacje tutaj.

foto: Katarzyna Gubała (1, 6-10) , Anna Luchowska

IMG_9791

ksieze 5

ksieze4

ksieze3

ksieze2

FullSizeRenderFullSizeRender1IMG_9785IMG_9787IMG_9791

20160228_161846_resized

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Szkoda, że przegapiłem, poszedłbym na któreś ze spotkań, mięsa prawie nie tykam, może parę dni w roku, w mikroskopijnych ilościach.
    Z drugiej strony na grupowe podskoki połączone z żywiołowym okazywaniem radości trudno byłoby mnie namówić, chociaż nie uważam się za ponuraka, znajomi postrzegają mnie za osobę w miarę pogodną i dość łatwo nawiązująca kontakt.
    Ale duża sesja śmiechu, wzorem zlotu gitarzystów byłaby jak najbardziej wskazana.
    Życzę zatem doczekania się telefonu w tej sprawie od prezydenta Wrocławia.
    Pozdrawiam.

  2. Spróbowałbym samą cieciorkę, bez chili, a czekoladę osobno, najlepiej gorzką.

  3. Wrocław to świetne miejsce na Igrzyska Radości. Zapraszamy, nawet jeśli prezydent Dutkiewicz się nie odezwie 🙂