Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu

4.02.2016
czwartek

Parę słów od świeżo upieczonego ojca

4 lutego 2016, czwartek,
20160130_021828 (1)

Autor z córką, pierwsze objęcie, tuż po urodzeniu Rozalii.

W tym tygodniu, gdy uwaga opinii publicznej była skierowana na najbardziej ikoniczny program nowej władzy „Rodzina 500 plus” plus próby budżetowego wsparcia pewnego ojca z Torunia, my po cichu szczęśliwie powiększyliśmy naszą rodzinę.

Witam Cię na tym świecie, Rozalio, moja droga córeczko!

Urodziłem się w stanie wojennym za Jaruzelskiego (moja mama dowiedziała się, że jest w ciąży, dokładnie 13 grudnia 1981 roku), także pewnie z tej perspektywy wszyscy się zgodzimy, że moja córka urodzona w Polsce ery „dobrej zmiany” Kaczyńskiego przychodzi na świat w nieco przynajmniej lepszej rzeczywistości niż ja.

Niemniej nie będziemy beneficjentami kultowego już przed uruchomieniem rządowego programu, gdyż Rozalka jest naszym pierwszym dzieckiem, a nasze dwa koty jak na razie nie są wliczane w rachubę, choć – pół żartem, pół serio – parę tysięcy ludzi na facebookowej grupie „Chcemy 500 zł na każdego kota” zgłasza taki postulat.

Sam program nowej władzy wydaje mi się już w założeniu nie do końca trafiony, gdyż rozwojowa pomoc społeczna powinna raczej skupiać się na większej dostępności odpowiedniej infrastruktury (dobrej jakości opieka przedszkolna dla wszystkich wraz z zajęciami rozwojowymi i nauką języków, odpowiedniej jakości opieka medyczna, dotowanie sensownych kursów zwiększających kompetencje wychowawcze rodziców), a nie rozdawaniu gotówki.

Przypuszczam też, czego rządowi eksperci zdają się nie zauważać, że rodziny z problemem alkoholowym niekoniecznie te 500 zł przeznaczą na dziecko, podobnie jak i 500 zł nie ochroni dziecka przed przemocą w rodzinie. Wreszcie dyskusyjną sprawą jest, czy program jest w pełni sprawiedliwy i czy ta zapomoga nie powinna w pierwszej kolejności powędrować do samotnych matek o niskim dochodzie z jednym dzieckiem.

Podobnie w wypadku najzamożniejszych wielodzietnych rodzin – w porządnie przygotowanych programach pomocowych systemowo ustawia się pewien próg, powyżej którego pomoc nie przysługuje i kropka, a nie stawia się płacących podatki zamożnych rodzin przed naiwnym oczekiwaniem, że sami zrezygnują z dodatkowego wsparcia.20160203_141534Tyle o samym programie i już zostawiam ten cały nasz wspólny „wielki” świat. Bo bycie świeżym rodzicem to taki czas, kiedy cieszymy się po prostu tym swoim „małym” intymnym światem, który możemy zawsze budować, jakkolwiek w niedobrym kierunku by szedł cały kraj, a nawet cały glob.

Nie biorę urlopu „tacierzyńskiego”, bo jestem freelancerem, ale zadbałem, by znaleźć ten słynny work-life balance, czyli równowagę między życiem prywatnym a zawodowym. W dużej mierze znalazłem już ją wcześniej, choć równowaga wymaga ciągłego monitoringu, bo szukanie równowagi oznacza ciągłe chodzenie po linie i zawsze można się za bardzo przychylić na drugą stronę.

Teraz pracuję trochę mniej niż zwykle, za to znajduję czas, by częściej niż zwykle gotować mojej żonie. Przez dwa tygodnie nie prowadzę też żadnych zajęć i nie jeżdżę po kraju, a planując spotkania autorskie i warsztaty w całej Polsce w drugiej połowie lutego i marcu, staram się znaleźć tę równowagę i wolę robić mniej, ale dobrze. Za to wszystko tak dobrze zorganizowaliśmy, że kilka dni po urodzeniu dziecka mogłem wybrać się do „Pytania na Śniadanie” i opowiedzieć o tym, jak joga śmiechu pomaga budować optymizm.

Bycie ojcem to zupełnie świeże dla mnie i piękne doświadczenie, które pozwala lepiej rozumieć innych rodziców. Bardzo się ciesze, że codziennie śpiewałem mojej córce, gdy była w brzuchu, piosenkę, którą dla niej ułożyłem. I gdy w środku nocy położne dostarczyły mi małą płaczącą istotę, wziąłem ją w ramiona i zaśpiewałem jej to, co dobrze zna – i od razu się uspokoiła i uśmiechnęła. Bardzo się cieszę, że Rozalia też świetnie reaguje na mój dotyk, pewnie też dlatego, że dużo dotykałem, gdy była w brzuchu i już wtedy na niego odpowiadała spokojnymi kopami. Teraz potrafi błogo zasypiać, leżąc na mnie, a jak trzyma swoimi drobnymi dłońmi moje palce, czuję misterium głębokiej tajemnicy więzi ojca i córki.

I jeszcze opowiem trochę o porodzie, choć jestem zdania, że warto mówić tylko o tym, co pozytywne lub czego nas to nauczyło. Było to dla nas jednym z najważniejszych doświadczeń w życiu. Była to rozwojowa nauka, którą przyjęliśmy z żoną z pokorą, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli – planowaliśmy naturalny poród i po wielu godzinach starań pojawiły się niepokojące sygnały i skończyło się cesarskim cięciem. Najważniejsze jest dla mnie, że cały czas byliśmy i jesteśmy razem w połączeniu, w miłości, jak jedna drużyna, która stawia czoła wyzwaniom życia. I oczywiście mając świadomość, że cel urodzenia zdrowego dziecka został osiągnięty, cieszymy się i nie skupiamy się na tym, że doszliśmy do niego nieco inną drogą, niż planowaliśmy. I pragnę też podziękować położnym i lekarzom z Domu Narodzin i Szpitala św. Zofii w Warszawie – naprawdę śmiało polecam Was jako dobre miejsce narodzin.

A Rozalko, witam Cię też i na moim blogu z życzeniem byś Kochana wraz z innymi dzisiejszymi dziećmi tworzyła świat wibrujący radością i miłością. To Twoja obecność w brzuchu Twojej mamy i mojej kochanej żony Anety inspirowała mnie do twórczego rozkwitu, który doprowadził do napisania i ofiarowania światu mojej książki „Joga śmiechu. Droga do radości”, która ukaże się już 13 lutego.

Bądź szczęśliwa, Kochana, cokolwiek będziesz robiła i jakikolwiek by nie był świat wokół Ciebie, swoją radością i szczęściem będziesz promieniować i w ten sposób inspirować innych do zmiany.

PS Zapraszam na premierę mojej książki „Joga Śmiechu. Droga do radości” już 13 lutego w Warszawie o 18 – kawiarnia 8 stóp, Ratuszowa 2, a 16 lutego o 18 w Poznaniu w Księgarni z Bajki, 18 lutego w Krakowie w Ambasadzie Krakowian. Więcej informacji o książce i spotkaniach autorskich tutaj.droga-do-radosci

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. Gratuluje narodzin córeczki i promocji książki! z przyjemnością przeczytam, a powyższy felieton jest drugim który skomentuje w życiu i niezmiernie się cieszę, że podsumuję go słowami: co za przemile ładujący pozytywnie tekst! Proszę o więcej, bo dzień mi się rozjaśnił i pewnie niejednej osobie która go przeczyta 🙂

  2. Dobry materiał na fejsbuka.

  3. Szczerze gratuluję obu Rodzicom tak wspaniałej Córeczki i dołączam się do życzeń Rozalko, obyś była zawsze szczęśliwa !!!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gratuluję i rozsądku i empatii.

  6. Piękne! Gratuluję i pozdrawiam serdecznie

  7. Bardzo się cieszę. Pozdrawiam :))))

  8. I tak właśnie stajemy sie nieśmiertelni.
    Autor blogu jawi się jako człowiek kochający, wrażliwy i odpowiedzialny. Gratuluję!

  9. Najlepszego!
    Dzięki Panu i Waszej rodzince wierzę, że jeszcze będzie dobrze. W Polsce.
    I prośba o więcej tak pozytywnie ładujących tekstów.
    Nie oznacza to, że powinien pan zostać Ojcem Wergiliuszem.

  10. Ja też, ja też.

  11. .

    Fajny text, odtrutka na opluwających
    się Polaków na sąsiednich blogach,
    czuje się cały rozluźniony already, no
    i potrzeba przywalenia komuś is gone,
    I,m cured !, co do 500+, pełna zgoda

    .

    Gratuluję córki, kota i żony

    .

    ..)

  12. Gratuluję po raz drugi. Mieliśmy okazję spotkać się w tramwaju,Pan wsiadł z hulajnogą a my byliśmy z córeczką Wandzią…Rozalia sliczna! Cieszę się,że mogliśmy zobaczyć jak wyglada. Fajny zbieg okoliczności,bo nie znałam Pana bloga,teraz sie natknęlam przegladając Polityke. Po wyjściu z tramwaju zastanawiałam się, co On tak się cieszył i ciągle usmiechał,rzadko można spotkać kogoś tak sympatycznego w tramwaju. Mam odpowiedz- Jogin Śmiechu.Powodzenia

  13. Wzruszający tekst. Gratuluję i życzę wszystkiego dobrego:)

  14. Gratuluję ślicznego dzieciątka!

  15. Nic tak nie cieszy jak widok szczęśliwego rodzica 🙂