Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu

8.01.2016
piątek

Czas na mój wegetariański coming out

8 stycznia 2016, piątek,
foto Jan Jałoszyński dla joginsmiechu.pl

fot. Jan Jałoszyński dla joginsmiechu.pl

Jeszcze do niedawna najwyżsi funkcjonariusze państwa nie poruszali bliskich mi życiowo zagadnień wegetarianizmu podobnie jak i cyklizmu.

Jakkolwiek niefortunna i być może wyrwana z kontekstu była wypowiedź ministra Waszczykowskiego, to dzięki niej zrobiło się w Polsce głośno wokół dwóch bardzo ciekawych tematów lifestyle’owych.

O rowerach pisać dużo nie będę, choć przez wiele lat dwuśladowy „holender” stanowił mój podstawowy środek transportu w mieście, ale już drugi rok w zasadzie nie korzystam z roweru, bo przesiadłem się na hulajnogę. Hulajnoga to naprawdę świetny środek transportu: lekki, szybki, mobilny, łatwy do złożenia i bardzo elastyczny – łatwo zmieścić ją w autobusie, pociągu, aucie. Do tego wyzwala sporo dziecięcej radości; świat naokoło mnie dzięki hulajnodze jest piękniejszy, bo ludzie się częściej do mnie uśmiechają. Pozdrawiam wszystkich cyklistów, szczególnie tych całorocznych, dalej uważam, że rower to bardzo dobry, zdrowy i ekologiczny środek transportu, a moja hulajnoga bardzo się ucieszy, jak w Polsce będzie więcej ścieżek rowerowych – najlepiej z dobrą, asfaltową nawierzchnią. Więc przejdźmy do sedna dzisiejszego tematu – będzie o tym, czego mnie nauczył wegetarianizm.

Przestałem jeść mięso, gdy miałem niespełna 18 lat, chciałem przywitać pewną przemianą nowy rok, a akurat zaczynał się rok 2000. Motywy były przede wszystkim humanitarne, żal mi było krów i świń, pomyślałem, że skoro jest możliwe, by zdrowo się odżywiać, oszczędzając świadomym istotom cierpienia, to spróbuję tak żyć. Wybrałem bardzo pragmatyczny sposób wprowadzania zmiany. Na początku powiedziałem sobie: spróbuję na próbę przez miesiąc. Jak po tym miesiącu zatęsknię za kurczakiem, to nie będę się męczył i do niego wrócę. Ale okazało się, że po jakimś pierwszym trudnym tygodniu z czasem było coraz lepiej, więc przedłużyłem ten okres do 3 miesięcy. A po 3 miesiącach przestałem sobie stawiać deadline’y i po pewnym czasie weszło mi to w krew. Wegetarianizm stał się dla mnie częścią naturalnego świata, czymś, o czym w zasadzie nie ma potrzeby zbytnio mówić, bo tęsknota za mięsem naturalnie odeszła. Po pewnym czasie zobaczyłem, że przestałem mieć też smak na produkty imitujące mięso typu „parówki sojowe” czy „gulasze” z sojowego mięsa.

Gdybym miał podsumować krótko co dał mi przez tych 16 lat wegetarianizm, ująłbym to tak:

1) Poprawiło mi się zdrowie i zrzuciłem nadwagę, na jaką cierpiałem jako nastolatek.
2) Wegetarianizm dał mi większą radość życia płynącą z poczucia, że czynię dobrą zmianę w świecie.
3) Za sprawą wegetarianizmu nauczyłem się gotować i odkryłem wiele nowych smaków. Zwiększyła też się dzięki temu moja samodzielność.
4) Bycie wegetarianinem to świetna szkoła asertywności i hart ducha. To powszechne, że świat będzie testować siłę naszego ducha. To ciocia zaproponuje „bezmięsną zupę na rosołku”, a to pierogi podane w barze będą „przecież bez mięsa, tylko ze skwareczkami”. Moje doświadczenie jest takie, że da się to zrobić – pozostać na dobrej stopie z innymi ludźmi, jednocześnie tłumacząc im, co jest dla mnie ważne i śmiało odmawiając jedzenia, które nie spełnia moich etycznych kryteriów.
5) Zainteresowanie wegetarianizmem przybliżyło mi świat jogi i medytacji.
6) Poznałem bardzo różnorodny i ciekawy świat społeczny, jakim są wegetarianie.

foto Jan Jałoszyński dla joginsmiechu.pl

fot. Jan Jałoszyński dla joginsmiechu.pl

Czego nauczyłem się jako świadomy wegetarianin?

1) Chcę dawać tylko przykład sobą, ale nigdy nie nauczać, nie przekonywać. Ludzie nie chcą, by mówić im, „jak żyć”. Szczególnie ważne, byśmy my, wegetarianie, unikali wzbudzania poczucia winy w osobach jedzących mięso, bo tylko w ten sposób sprowokujemy niepotrzebne nam wrogie reakcje.
2) Znacznie lepiej działa pozytywny przykład niż negatywny. Czyli oferując znajomym pyszny wegeposiłek, prędzej w naturalny i nieperswazyjny przekonamy ich do wegetarianizmu, niż pokazując okrutne filmy z rzeźni.
3) Wegetarianizm wegetarianizmowi nierówny i warto się przygotować merytorycznie do tej decyzji. Uważam, jak mam doradzać osobom zainteresowanym wegetarianizmem, że lepiej dla zdrowia jeść mięso niż przejść na fast-foodowy lub mączny wegetarianizm. I czasami stopniowe wprowadzanie zmian poprzez ograniczanie mięsa bywa sensowniejszym podejściem niż radykalne decyzje.
4) Mam poczucie, że świat się zmienia na lepsze, obserwując i doświadczając rozwój wegetarianizmu na własnej skórze.

Jeszcze kilkanaście lat temu uchodziłem z moim wegetarianizmem za freaka, w mojej rodzinnej Łodzi był jeden bar wegetariański, w Warszawie może kilka, a w większości Polski nic. Dziś jest nas coraz więcej, widać to po rosnącej liczbie wegetariańskich sklepów, wegebarów, wegeczasopism, wegeimprez. Do tego w mediach społecznościowych i telewizjach śniadaniowych karierę robią świnka Lily, świnka Raćka i kura Fatima – zwierzęta „rzeźne” przygarnięte do domu przez wegetarian i wegan dzielących się z szerokimi rzeszami ludzi swoimi uczuciami empatii i przyjaźnią z tymi istotami.

Mamy swoje międzynarodowe portale, takie jak Happy Cow, które pozwalają szybko wynaleźć wegetariańskie bary w dowolnym mieście na świecie, a w Warszawie przybywa najwięcej wegańskich barów na świecie. Zresztą dziś inaczej niż 15 lat wszystkie „normalne” niewegetariańskie bary przyzwoitej jakości w Polski teraz mają w ofercie przynajmniej kilka dań wegetariańskich.

A co do tej „normalności”, to jest ona sprawą bardzo względną kulturową. Podróże do Indii nauczyły mnie, że świat może funkcjonować inaczej, ta większa część społeczeństwa jest wegetariańska, a restauracje dzielą się na „veg” i „non-veg”, czyli niewegetariańskie. Przez blisko rok, jaki łącznie spędziłem w Indiach, nikt nigdy nie zapytał mnie, czemu jestem wegetarianinem, a miła pani, z którą jechałem w jednym przedziale pociągiem z Goa do Bombaju, zapytała mnie „do you eat non-veg food?”, gdy chciała mnie poczęstować curry z kurczakiem. Jako zakochany w Indiach mam nadzieję, że minister Waszczykowski niedługo odwiedzi ten piękny kraj i życzę mu z serca – niech zostanie podjęty pysznym wegetariańskim posiłkiem przez premiera Narendę Modiego – oczywiście wegetarianina, choć z pewnością nie marksistę. A jak już kucharze najwyższego dostojnika Indii roztoczą opiekę nad podniebieniem dyplomatów, to naprawdę wszystko jest możliwe.

(Zdjęcia pochodzą z naszego pysznego wegesylwestra z Jogą Śmiechu w Tęczowej Dolinie w Beskidzie Wyspowym).

foto Jan Jałoszyński dla joginsmiechu.pl

fot. Jan Jałoszyński dla joginsmiechu.pl

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. A kiedy jakieś warsztaty w Łodzi?

  2. Byłem w Indiach, ale nie zakochałem się w tym kraju, wręcz z ulgą stamtąd wyjeżdżałem. Zmęczył mnie wszechobecny brud, ciągła uwaga żeby nie zainfekować się, nie zostać oszukanym i okradzionym. Nachalność tamtejszych żebraków pozbawiła mnie przyjemności podziwiania zabytków.

  3. Czytam Pana z przyjemnością. Pańskie artykuły są jak bryza morska w zatęchłym smrodzie polskiej polityki. Pozdrawiam serdecznie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dziękuję za miłe słowa i również pozdrawiam ciepło, zapraszam też na joginsmiechu.pl – tam też piszę i wkrótce do ksiązki „Joga śmiechu. droga do radości” (premiera już 14.2.)

  6. To też prawda o Indiach, to jednak wielki kraj jak prawie cała Europa i pełen sprzeczności i kontrastów, ja wkrótce wiecej napiszę o Indiach – moja miłośc do tego kraju jest świadoma i dojrzała, czyli dalej go kocha choć wiem, że z pewnością nie jest to raj a problemów społecznych mają odpowiednio dużo do swojej wielkości. Ale tez moje nastawienie przy organizacji wypraw do Indii jest by skrozystać z tego co dobre i wartościowe w Indiach. Pozdrawiam serdecznie!

  7. Na razie jeszcze nie mam zaplanowanych warszttaów w Łodzi ciągle szukam odpwoiedniego miejsca do moich działań. Proszę śledzić http://joginsmiechu.pl/aktualne-treningi/ Pozdraiwam serdecznie 🙂

  8. E tam, weganie są fajniejsi 😉

  9. Jest dużo argumentów prozdrowotnych przemawiających za weganizmem szczeŋólnie jesli chodzi o ograniczenie prodktów mlecznych – jeśli jest taki wydzwięk wypowiedzi to sie w pełni zgadzam 🙂