Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu

15.12.2015
wtorek

Czy przeszłość jest sexy?

15 grudnia 2015, wtorek,
20151214_190950

Autor wraz z żoną Anetą

To, co zdaje się robić obecnie rządząca ekipa, to ciągłe puszczanie oka do ludzi: zobaczcie, dzięki nam będzie tak, jak było kiedyś! Czyli parafrazując niegdyś popularne hasło: tym razem nie „wybierzmy przyszłość”, lecz „wybraliście przeszłość”.

„Znowu może być 8-letnia podstawówka, czemu nie?” – zdają się mówić. „Przywrócimy dawny wiek emerytalny” – obiecują. „Przywrócimy dawne lektury szkolne!” – grzmią. „Otworzymy zamknięte kopalnie” – podgrzewają atmosferę. „A może i województwa – te, co wcześniej były, zwrócimy wam?” – pada tu i tam deklaracja. „I konstytucję cofnąć też możemy, co to za problem dla nas?” – płynie przekaz od nowych elity władzy. „A i flagi Unii też się da ot tak zerwać” – zdążyli już nam zademonstrować.

Krytycy dodają jeszcze ze smutnym sarkazmem, że na dokładkę zamiast prezydenta, rządu i niezawisłego sądu rządzić będzie jak dawniej najwyższy funkcjonariusz partii. Kto wie też, jak daleko sięgać będzie to cofanie zmian? Czy wkrótce nie pojawi się postulat zburzenia nowego dworca w Katowicach i przywrócenia starego? Albo odbudowanej za „złej komuny” warszawskiej starówki na „świętych powstańczych gruzach”?

Abstrahując od kontekstu politycznego, zachęcam Was do zadania sobie pytania: czy tęsknicie za czymś, co było kiedyś i co używając wyjątkowo karkołomnego sformułowania z najmocniejszych przemówień Gomułki, „bezpowrotnie odeszło w przeszłość”? Choć akurat zmiany proponowane przez nowy rząd mają dla mnie atrakcyjność moich nastoletnich koszul flanelowych, cudem wyciągniętych z meblościanki, to jak zobaczę filmy z lat 80. i 90. – moich czasów dzieciństwa i dorastania – włącza mi się specyficzna tęsknota. Gdy widzę zamiast tych wszystkich aut z Niemiec i wielkich jak czołgi SUV-ów poczciwe „maluchy”, wartburgi, trabanty, tapirowate fryzury, żywiołowe bazary wczesnego kapitalizmu, usłyszę przeboje z tamtych lat… Szczęśliwie to tylko chwilowa emocja, która jest powszechna u ludzi. Ja pozwalam jej tylko na chwilę zaistnieć i odejść, bo przywiązywanie się do niej byłoby ograniczające. Życie to ciągła zmiana, co wiemy już przynajmniej od czasów Heraklita z Efezu, i zaprzeczanie temu to jakby próbować zawrócić kijem Wisłę. Ale pozwólmy uruchomić sobie fantazję. Czy gdyby jakaś partia obiecała nam przywrócenie do życia naszych zmarłych i zorganizowała na wzór telezakupów efektowną prezentację sprzętu do rezurekcji to byście pogardzili ich propozycją?

Psychologicznie tę tęsknotę za przeszłością możemy tłumaczyć tym, że ludzie budują swoje poczucie bezpieczeństwa na tym, co znają dobrze. Na tej samej zasadzie co wedle prawa inżyniera Mamonia z „Rejsu” najlepsze piosenki to dobrze znane piosenki. Nazywane jest to w psychologicznym żargonie „strefą komfortu”, ale ja wolę bardziej precyzyjnie nazwać ją „strefą starych schematów”. Wśród coachów i trenerów rozwoju popularne jest bardzo powiedzenie, że „rozwój zaczyna się od wyjścia ze sfery komfortu”.

Dlatego „podróże kształcą”, bo mogą poszerzać horyzonty, uczyć funkcjonowanie w inny sposób i oduczania się pewnych schematów, które nasza kultura wpoiła nam jako domyślnie uniwersalne (np. zakaz jedzenia rękoma). A cały świat rozwoju osobistego to tak naprawdę takie wewnętrzne podróże ku nowemu „sobie”, czyli nauka funkcjonowania w nieco innych warunkach większej szczerości, bliskości, otwartości, asertywności. Ciekawy przypadek takich podróży to treningi interpersonalne, na których grupa zawiera kontrakt, że może pozwolić sobie na pełne mówienie, co myśli i czuje, będąc w pełnej prawdzie z sobą i innymi. Porzucenie strefy starych schematów to też jedna z największych potrzeb świata biznesu, który ciągle się zmienia, restrukturyzuje i niczego tak nie potrzebuje jak otwartych, „elastyczncyh” pracowników, którzy potrafią ze spokojem pożegnać się z tym co znali dotąd i zacząć działać w nowy sposób.

Joga śmiechu wymaga też pewnego minimalnego opuszczenia strefy tego, co dobrze znamy. W toku zajęć zabieram ludzi w symboliczną podróż ku Nowemu, ku innemu, bardziej radosnemu i spontanicznemu sposobowi funkcjonowania. Pokazuje, że beztroska zabawa nie jest tylko zarezerwowana dla dzieci i „delikwentów pod wpływem”. Bo to jest potrzebne, by móc podejść do wykorzystania śmiechu na zasadzie gimnastycznej ze względu na zdrowotne i psychologiczne korzyści. Odwołując się do współczesnej medycyny (naszą gimnastykę zapoczątkował lekarz) i własnego doświadczenia, pokazuje, że dzięki gimnastycznemu śmiechowi będziemy śmiać się też więcej na co dzień, nabierzemy większej lekkości życia i wzmocnimy odporność organizmu. Aby wyruszyć ku Nowemu, trzeba zostawić choć na chwilę to, co znamy, dlatego przychodząc na nasze zajęcia, ludzie żegnają się na chwilę z przekonaniem, że trzeba być w dobrym nastroju, żeby się śmiać.

Bo my odwracamy kolejność: jesteśmy szczęśliwi, bo się śmiejemy, a nie odwrotnie. Czasami zdarza mi się słyszeć, że to się da zrobić nie u nas, tylko na Zachodzie, bo tam ludzie się chętniej uśmiechają i śmieją, bo życie jest dla nich prostsze. A ja wtedy pytam: skąd wiesz, że nie jest odwrotnie – że życie jest prostsze właśnie dlatego, że ludzie się uśmiechają i śmieją? W ten sposób budujemy publiczną infrastrukturę życzliwości, która jest niemniej ważna dla gospodarki niż odpowiednia sieć dróg i lotnisk. Ale o tym następnym razem.

PS Wbrew temu, co głoszą niektórzy, nie ma Polek i Polaków „gorszego” ani „lepszego sortu”. Za to każdy z nas może stać się człowiekiem radosnego sortu. Kochającego sortu. Szczęśliwego sortu…Wszystko, co trzeba, macie już w sobie, my zaś z naszą jogą śmiechu możemy Wam pomóc to uruchomić.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to zachęcanie wszystkich, do bycia uśmiechniętym idiotą, na wzór amerykański.
    I to powoływanie się na współczesnych szamanów (coachów)!
    Tylko idiota potrzebuje, żeby będąc dorosłym, ktoś mu mówił jak ma żyć et cetera.

  2. No jasne, ja juz od dawna to wiedzialem! To dlatego psy szczekaja!

  3. Polska to kraj smutasów. Polak raczej warknie niż się uśmiechnie. Szybciej zwróci uwagę niż pozdrowi. Szczególnie Polacy lepszego sortu – a oni teraz rządzą.
    Doceniam pana inicjatywę i życzę powodzenia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Ciekawy przypadek takich podróży to treningi interpersonalne, na których grupa zawiera kontrakt, że może pozwolić sobie na pełne mówienie, co myśli i czuje, będąc w pełnej prawdzie z sobą i innymi.”
    Ciekawy?
    A nie jest to przypadkiem doskonała recepta na pożarcie się z ludźmi?
    Kto lubi słuchać prawdy o sobie?

    „Joga śmiechu wymaga też pewnego minimalnego opuszczenia strefy tego, co dobrze znamy. W toku zajęć”
    A po co komu jakaś joga? Wystarczy parę dzieciaków kręcących się po domu. Dom z dziećmi w różnym wieku to dom pełen radości. W każdym razie dom dużej szansy na wesołość. Dzieci naturalnie wnoszą śmiech, jedyne co trzeba robić to aktywnie nie tłumić. Podsycać nie trzeba. 😉

  6. Cieszę się, jeśli małe dzieci w domu zapewniają atmosferę radości ale też nie kazdy je ma, a i nie w każdym domu gdzie są małe dzieci niestety panuje radosna atmosfera. Jestem daleki od zachęcania każdego do praktyki jogi śmiechu, ludzie mają różne potrzeby. Dodam tylko, że to coś więcej niż zwykłe śmianie, to cała gimnastyka redukująca stres i pozwalająca z większym luzem i lekkością otworzyć się na życie. Świetny sposób na integrację ale i na zdobycie większej niezależności od wydarzeń zewnętrznych, a także świadome wzmacnianie w sobie postawy optymistycznej.

  7. Dziękuję za komentarz, ja jestem progamowym optymistą – za sprawą jogi śmiechu i rozwoju wykształciłem w sobie taką postawę, stąd staram się zmienić nasze, Polek i Polaków, przekonanie o sobie. Mam plan, że pobijemy światowy rekord Guinnessa największej liczby ludzi śmiejacych się w jednym miejscu i zmienimy oblicze tej ziemi 🙂 Zapraszam Pana też do udział w tej Akcji: http://joginsmiechu.pl/igrzyska-radosci/

  8. Jedna uwaga: nie popieram bycia „uśmmiechniętym idiotą”, w jodze śmiechu jest przestrzeń na spojrzenie na siebie w prawdzie, a śmiech pozwala oczyścić się ze stresu i tłumionych emocji, łatwiej o spontaniczną radośc, ale też lepszy kontakt ze sowimi uczuciami w tym smutkiem jest dla mnie wartością.

  9. observer,
    Polaków trzeba by najpierw wywindować na poziom pośredni, pomiędzy ich smutactwem, a idiotycznym szczerzeniem zębów; zmarzniętego na kość nie da się wprowadzić w stan gorączki jednym krokiem.
    Kretyńskie szczerzenie zębów, może być tak samo irytujące jak polskie smutactwo.
    A tak na marginesie – wiara, że można radykalnie zmienić czyjąś naturę, poprzez jakieś zabiegi pseudo terapeutyczne jest naiwnością, albo chytrym sposobem na dostatnie życie. Współcześni szamani nieźle na tym wychodzą.
    W naszej obyczajowości jest przysłowie: czego się śmiejesz jak głupi do sera; nie znam żadnego, które by się odnosiło do smutactwa z którym każdemu do twarzy – w/g polskich norm.
    Raczej optował bym za uśmiechem, a nie śmiechem. Co też przy każdej okazji czynię.

  10. „spojrzenie na siebie w prawdzie” oj, religią mi tu zalatuje – prawdą objawioną.

  11. Aj jej jej, czy jeśli lubię sobie rozwiązywać testy np. na gazeta pl, dotyczące pamięci o latach PRL, to znaczy to, że mam skłonność do popierania PiS? To już „Autobiografia” i „Jolka, Jolka” idą na bok i pędzę sprawdzać, co tam na aktualnych listach przebojów słychać 🙂 Ale to jest rzeczywiście znakomite spostrzeżenie z tym hasłem, które powinno być teraz wzięte na sztandary, „wybierzmy przeszłość”, gratuluję.

  12. @ Jogin Śmiechu 17 grudnia o godz. 9:05
    „też nie kazdy je ma”
    Well, same się nie zrobią…. 😉

    „a i nie w każdym domu gdzie są małe dzieci niestety panuje radosna atmosfera”
    A ilu ludzi auta zabiły! A ilu zabiją?! Na rowerze też się można zabić. I?

    „Jestem daleki od (…) świadome wzmacnianie w sobie postawy optymistycznej.”
    Z pewnością dużo tańsze od bachora… 😉

    A poważniej to pierwszego jogina poznałem u mamy w pracy jak miałem 7 lat. Schodami wielkiej, XVIII-wiecznej klatki schodowej młody mężczyzna wchodził ze mną na trzecie piętro.
    Ja po szkole, z tornistrem na plecach a on na rękach. 😉

    Mijający nas pracownicy nie zwracali na niego uwagi, byli już przyzwyczajeni. On zaś pokazywał mi drogę do pokoju mamy.

    Mama wspominała, że z okazji czyichś (obchodzonych w pracy) urodzin czy imienin został kiedyś posłany po wino. Wrócił mocno speszony bo bez wina. Mimo trzydziestki na karku nie sprzedano mu alkoholu, bo „za młodo wyglądał”. 😉
    Wegetarianin, bardzo spokojny i miły człowiek. Mamie dał w prezencie tomik poezji japońskiej, czytałem go po latach.

    Niech żyje joga i jogini!

  13. A dlaczego to zle byc usmiechnietym idiota na wzor amerykanski? Jesli ktos chce miec trenera, a drugi gromadke hasajacych dzieci celem wywolania usmiechu, to niech ma. Najwazniejszy jest efekt.
    Do dnia dzisiejszego cudzoziemiec z krajow zachodnich ( nie tylko idiota Amerykanin) pyta ,a dlaczego ludzie w Polsce sie nie usmiechaja. A bo do czego sie usmiechac, kiedy…. i tu wpisac co sie chce. Dawno temu po kilku latach nieobecnosci w kraju poszlam zaraz po podrozy odebrac wnuka z przedszkola. Przy drzwiach siedziala ponura cerberka, do ktorej odruchowo sie usmiechnelam wraz z powitaniem. Nie tylko nie odsmiechnela sie, ale nic nie odwarknela. Teraz byloby lepiej, przedszkole jest prywatne.
    W czasie ostatnich wakacji w Polsce, w pieknej miejscowosci uzdrowiskowej usmiechali sie omal wylacznie ludzie pracujacy w prywatnym serwisie obslugujacym turystow. Ci z panstwowego, publicznego, gdzie wlasciciel daleko byli naogol niemili, obrazeni, nawet chamscy. Recepcjonistka w jakims hotelu, gdzie wstapilam poznym wieczorem, azeby zapytac o droge ze zloscia odpowiedziala: a skad mam wiedziec, ja tu tylko pracuje, albo pani w okienku PKS, a moze MKS, gdzie chcialam kupic bilecik do przystani stateczkow zjechala mnie rowno, ze nie odrozniam tych dwoch instytucji, biletu nie sprzedala, ale i nie wyjasnila, ze pan kierowca mi sprzeda. Chlopak w budce z zapiekankami nie tylko nie dostal od klienta usmiechu, ale zostal zwymyslany przez pana w majtkach plazowych za niezgodny z zamowieniem jeden skladnik na wierzchu bulki( po prostu wakacyjny relax). Kiedy potem usmiechnieta rozmawialam przy swoim zamowieniu z chlopakiem, ten powiedzial – widac, ze pani nie mieszka w Polsce. Gdy wsiadlam do intercity jadacego zza granic Polski od razu wiedzialam, ktore osoby z 5 siedzacych w przedziale nie mieszkaja w Polsce. Potwierdzilo sie wkrotce i w ten sposob, ze Polki zaczely nadawac przez telefony. Czy przedzial nie moze byc strefa ciszy dla komorek, jesli juz sami wspoltowarzysze nie zdaja sobie sprawy z niestosownosci. Cytowac anegdoty dalej?
    Moja polska przyjaciolka, z ktora spedzalysmy wakacje, dopiero przy mnie zauwazyla to, co dotychczas bylo to dla niej norma. A moze jednak glupio jej bylo?
    Ja sie usmiecham, odruchowo, normalnie, moze tez byc idiotycznie.

  14. Z dużą radością dowiedziałem się o Jogina, że działa na rzecz Republiki Uśmiechu. Jestem zdania, że obywateli Polski trzeba uczyć uśmiechu, aby zauważyli, że uśmiech, pogoda ducha, radość w domu, pracy i na ulicy łagodzi obyczaje. Warto podjąć indywidualną walkę o to, żeby Polacy przestali być „smutasami” wiecznie obrażonymi na świat, państwo, rodzinę, mężów, żony, dzieci i wnuków. „Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej” – jak w niezapomnianej piosence śpiewała Stanisława Celińska.

  15. Szanowny Panie Joginie. Jakoś trudno mi uwierzyć w pańska pogodę ducha, bo dwukrotnie moje obsalutnie niewinne teksty czekały na moderację i..nic. Życzę świątecznie życzliwości prawdziwej.

  16. Czekanie na komentarze wynika z przyjętej przez „Politykę” – w moim odczuciu słusznej polityki tworzenia przestrzeni publicznej wolnej od hejtu. Dlatego moderujemy komentarze i w miarę możliwości jak najszybciej zatwierdzamy te, które mają jakąs zawartośc merytoryczną a nie sprowadzają się do ubliżania autorom.

  17. chodziło mi o bycie sam na sam ze soba ze swoją prawdą czyli inaczej słuchanie siebie, zwykła, świecka szczerośc wobec siebie, bez konieczności wprowadzania metafizyki i religii – na te tematy się nie wypowiadałem