Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu

27.11.2015
piątek

Śmiech może dać więcej seniorom niż darmowe leki!

27 listopada 2015, piątek,

Jednym z głównych postulatów nowego rządu premier Szydło jest finansowanie z budżetu wszystkich lekarstw dla seniorów powyżej 75. roku życia. Pomysł, który co najwyżej na pierwszy rzut oka może się wydać wyrazem odpowiedzialnej troski o najstarszych obywateli.

Bo nie dość, że może to prowadzić do potęgowania lekomanii i zupełnie nieracjonalnego potęgowania liczby pastylek, zapisywanych ku uciesze koncernów farmaceutycznych, to zasila mocno już przestarzały obraz medycyny, sprowadzający troskę o zdrowie do leków, operacji i zastrzyków.

To perspektywa równie przestarzała co postulowane przez ten sam rząd otwieranie nowych kopalni w sytuacji, gdy cały świat staje wobec wyzwań klimatycznych i wycofuje się z węgla, a zachodnie państwa z Niemcami na czele od kilkunastu przeżywają zieloną rewolucję energetyczną, której znakiem są zdecentralizowane sieci małych ekologicznych wytwórni prądów i ciepła z odnawialnych źródeł. Na tym blogu nastawiam się programowo na optymizm i proponowanie konstruktywnych i zdrowych alternatyw, dlatego dziś chcę zaproponować zupełnie inną perspektywę na troskę o zdrowie – szczególnie w odniesieniu do seniorów.

Zacznijmy od tematu najważniejszego: co jest źródłem większości chorób? Odpowiedź jest prosta i wystarczy zaledwie pięć liter, by jej udzielić: s-t-r-e-s! Szacunki Światowego Forum Ekonomicznego w Davos wskazują, że spowodowane przez stres chroniczne choroby, w większości dosyć łatwo uleczalne, odpowiadają za ponad połowę zgonów na świecie, a w najbliższych 25 latach przy zachowaniu dotychczasowych tendencji liczba ta może stanowić 2/3 wszystkich zgonów.

Obecnie w USA niewiele mniej niż połowa populacji, czyli 133 miliony ludzi, cierpi przynajmniej na jedną chroniczną chorobę związaną ze stresem. Do wyboru: chroniczne zmęczenie, bóle głowy i migreny, wysokie ciśnienie krwi, choroby serca, artretyzm, astma, ataki lęku, depresja, problemy ze snem, zaburzenia odżywiania i wrzody żołądka, osłabienie systemu immunologicznego, cukrzyca, rak… W tym najlepszym, modelowym przykładzie rozwiniętego społeczeństwa stres już w tej chwili ma na koncie 70 proc. zgonów i 75 proc. wydatków na służbę zdrowia i leczenie, których wartość wynosi ponad 2 biliony dolarów rocznie. Naukowcy szacują, że wzrost stresu jest w 96 proc. odpowiedzialny za to, że wydatki na leczenie Amerykanów w latach 1980-2010 wzrosły o ponad 2/3.

Więcej niż 70-80 proc. chorób jest związanych z chronicznym stresem. Dodatkowo stres jest głównym źródłem alkoholizmu i innych uzależnień od używek, które potrafią dać efekt chwilowego wybawienia – na sam alkohol Polacy w 2013 roku wydali 41,1 miliarda złotych, wypijając 4 436 milionów litrów trunków. Jeśli do tego dodamy 23 miliardy złotych corocznych wydatków rodaków na papierosy i 10 miliardów złotych na antydepresanty, widzimy wielkość spustoszeń, choćby w samych portfelach, jakie sieją mało udolne sposoby radzenia sobie ze stresem. W jak zwykle będących „do przodu” Stanach z leków antydepresyjnych i przeciwlękowych regularnie korzysta około 10 proc. ludności, a ze środków nasennych – 20 proc.

Czyli co konkretnie proponuję? Zamiast doraźnego hasła „leki za darmo dla osób powyżej 75. roku życia” jako sztandarowego postulatu rządu w temacie zdrowia, niepopartego żadnym sensownym szerszym programem, znacznie rozsądniejszym wydawałby się Narodowy Program Redukcji Stresu.

Po pierwsze, profilaktyka zdrowia. I jeśli już asygnować dodatkowe środki z budżetu na poczet zdrowia seniorów, to wspierałbym działania gimnastyczne – pilates, jogę, tai chi, fitness, ćwiczenia na kręgosłup, doradztwo i coaching, jak sobie radzić ze stresem… Joga śmiechu z kolei mogłaby być uzupełnieniem takich terapii. Chodzi też o promowanie bardziej holistycznej, czyli szerszej koncepcji zdrowia, która optymistycznie zakłada, że poza niedużym marginesem faktycznie dziedzicznych chorób genetycznych człowiek może bardzo dużo poprawić w kwestii zdrowia swoimi działaniami.

Już zresztą niektóre kraje – jak Szwajcaria – umożliwiają finansowanie przez tamtejsze odpowiedniki NFZ profilaktykę zdrowia, a nawet idąc krok dalej – alternatywne terapie, medycynę tybetańska, hawajskie masaże… Ostatecznie wszyscy łożymy z naszych podatków na wielki system lekarski i rozumiem potrzebę pewnej solidarności społecznej, nie będę postulować pełnej prywatyzacji służby zdrowia i likwidacji składek. Ale uważam, że sensowne byłoby stworzenie systemu choćby skromnych zachęt kształtujących postawy prozdrowotne, umożliwiając nawet częściowe dofinansowanie z NFZ objętych odpowiednią certyfikacją metod troski o zdrowie – od najprostszych form gimnastyki po godne zaufania innowacyjne formy pracy ze świadomością i przekonaniami kształtującymi zdrowie. Ostatecznie możemy z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że obywatele dbający o zdrowie będą w większości w mniejszym zakresie korzystać z całego systemu szpitalno-farmakologicznego.

Jako główny propagator jogi śmiechu w Polsce czuję się gotów, by moja metoda przeszła odpowiednie testy pod kątem atestowania jej jako wiarygodnej metody profilaktyki zdrowia. Przypomnę, że tworzenie jogi śmiechu zapoczątkował lekarz i metoda ta praktykowana już jest na uczelniach medycznych i ośrodkach zdrowia – tak w Indiach, Japonii, jak w Kanadzie czy USA.

Przedłużony okres śmiechu pozwala nam wymienić całe powietrze w płucach i w pełni uruchomić ich potencjał. Śmiech obniża też poziom hormonu stresu, co wraz z dotlenieniem przekłada się na zwiększenie odporności. Istnieją badania pokazujące również, że śmiech odpowiedzialny jest np. za wydzielanie 32 genów odpowiedzialnych za aktywację komórek antyrakowych NK (tzw. natural killers) i te odpowiedzialne za obronę organizmu limfocyty działają jeszcze do 6 godzin po sesji śmiechu. Dlatego choćby śmiechoterapia stanowi ważną część integralnego programu terapii Simontonowskiej, która jest głównym w tej chwili programem profilaktyki zdrowia i wsparcia psychologicznego adresowanym do pacjentów onkologicznych.

Poza tą całą poważną naukową argumentacją bardzo istotne są też korzyści psychologiczne, jakie może dać śmiech osobom, które są dotknięte chorobą i nie widzą wokół siebie powodu do śmiechu. Każdy lekarz dziś się zgodzi, że nastawienie psychologiczne pacjenta, jego wola życia i chęć wyzdrowienia to jeden z głównych czynników decydujących o zdrowieniu. Często lekarze zachęcają do pozytywnego myślenia, a właśnie joga śmiechu jest jednym z przykładów praktycznych metod, które mogą to ułatwić.

Prowadzę często zajęcia z seniorami – w ośrodkach zdrowia, szpitalach, uniwersytetach trzeciego wieku. Często spotykam się z bardzo pozytywnym przyjęciem i otwartością, nieraz dużym dystansem do życia i chorób. Ale oczywiście nie wszędzie. Joga śmiechu może nawet pomóc seniorom powyżej 75. roku życia – dotkniętym Alzheimerem i demencją. Mogą się śmiać w ramach ćwiczeń gimnastycznych, mimo że w ogóle przestali się śmiać, bo wokół siebie nie widzą powodów do śmiechu, nie rozumieją większości żartów i kontekstów kultury czy polityki.

A najważniejsza sprawa jest taka – gdy już seniorzy pokonają wstępne opory i zdobędą się na praktykę beztroskiego śmiechu, to rozpromienienie na twarzach jest bezcenne!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. „Nie znam sie to sie wypowiem” dziala zawsze. To musi być fascynujące doświadczenie, ogłaszać wszem i wobec, że jest się idiotą.

  2. Nie rozumiem ,dlaczego człowiek mający 75 lat i 2700 zł emerytury ma otrzymać darmowe leki ,natomiast 73 latek z emeryturą 1200 ma za nie płacić . Teoretycznie chorują na tę samą chorobę .Co to ma wspólnego z szacunkiem dla seniorów ?Może mi to ktoś wyjaśnić

  3. Jako podlegający tej ponurej inicjatywie,nie dotknięty Alzheimerem lecz dotknięty mnogimi innymi dolegliwościami,bez dolegliwości w tym wieku nie wypada,jestem przeciw.
    Przeciw rozweselaniu ,nawet przez tego typa oraz przeciw zaliczaniu do mego konta na NFZ (chyba to się tak nazywa) różnistych środków,łącznie z opiatami idącymi na rozlużnienie funkcjonariuszy tej bandy.Domagam się całkowitego rozliczenia (an avant) tych tzw środków
    bezpłatnych (nie wiadomo dla kogo).
    Howgh

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Narodowy Program Redukcji Stressu winien być elementem Narodowego Programu Zdrowia – planu na kilkadziesiąt lat, ponadpartyjnego
    To co nam serwują rządzące obecnie i wcześniej ekipy ze sporym wsparciem świadczeniodawców usług medycznych to Narodowy Program Leczenia Chorób.
    Jest takie chińskie powiedzenie, że dobry lekarz to ten, który nie dopuści by jego podopieczny zachorowal, lekarz to ten, który wyleczy go z przewlekłej choroby a ten , który tylko leczy to żaden lekarz.
    Od dzieciaka ( a to już ponad pół wieku ) pamiętam hasło – lepiej zapobiegać niż leczyć.
    Zamiast wielkim wysiłkiem i kosztem walczyć z chorobami lepiej skupić się nad usunięciem ich źródeł i przyczyn.
    Zgoda co do stressu jako jednego z ważniejszych źródeł chorób ale on sam też jest skutkiem a jego przyczyną jest brak poczucia szeroko pojętego bezpieczeństwa.
    Jakieś 25 lat temu pewien doświadczony majster powiedział mi to, co sam usłyszał od swego majstra – „jeśli masz 10 pilnych problemów do rozwiazania zajmij się jednym, tym najważniejszym – pozostale 9 roziążą się same ”
    Tym najważniejszym problemem jest nasza gospodarka.
    Jeżeli zapewni ona, że wszyscy będą mieli zapewnione, iż nikt nie będzie głodny, nagi i bezdomny a i na skromną rozrywkę jeszcze starczy to zniknie główne źródło stressu. Do tego jeszcze zdrowa żywność i i znika nam 80% przyczyn chorób.
    Zatem – gospodarka głupcy, gospodarka !!!

  6. Panie Piotrze!

    Śmiech jest znakomitym instrumentem, na zwalczanie takich głupot , jak leki dla seniorów po 75 roku życia, 500 złotych na drugie i trzecie dziecko,
    ma budowę nowych kopalń, na ciągłe reformowanie ochrony zdrowia w Polsce,edukacji, z polityki prorodzinnej naszego rządu można się śmiać do rozpuku, z tego, że becikowe wpływa korzystnie na demografię, .. … polityczne „zagrywy” PIS-u można śmiechem zwalczać, dla przykładu..

    Odnośnie STRESU, to wydaję mi się panie Piotrze, że jest on objawem stanu chorobowego, nazwą choroby całego układu nerwowego, łącznie z
    mózgiem.

  7. Śledzę ten blog z sympatią.
    Jaka szkoda, że mieszkam ‚gdzie diabeł mówi dobranoc’, a dom kultury i władza promują ‚patriotyzm’ i martylologię. Tylko bardzo prywatnie mogę dbać o swoje zdrowie psychiczne, o ‚całokształt’.
    🙂

  8. Serio? Joga śmiechu? Co jeszcze? Przelewanie jajka nad chorym? Do pieca chlebowego na dwie zdrowaśki? „śmiech odpowiedzialny jest np. za wydzielanie 32 genów odpowiedzialnych za aktywację komórek antyrakowych NK (…)” – takie teskty na blogach Polityki? Co będzie następne? Wróż Maciej? Śmiech oczywiście rozluźnia, ale finansowanie joginow z budżetu NFZ? Bez jaj panie jogin! Po bilecie na kabaret i starczy!

  9. Zaglądam tu często i sympatyzuję z blogiem. Szkoda, że mieszkając na rubieżach nie mam szans na śmiechotrening.

  10. Też nie uważam tego pomysłu za udany i sprawiedliwy, więc prosbę prosze skierować do rządzących. 🙂

  11. Przyjmuję Pana credo i bardzo współczuję…