Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu Jogin Śmiechu - Śmiech po zdrowie! Blog Jogina Śmiechu

16.10.2015
piątek

Igrzysk, nie referendów!

16 października 2015, piątek,

Czy też zastanawiacie się, cóż dobrego dla nas wszystkich można by zrobić dzięki tym 100 milionom złotych z budżetu, które poszły z dymem przez niedawne referendum? Ja powiem Wam, że chętnie wziąłbym z tego jeden skromny milion na wynajem Stadionu Narodowego i może drugi, niemniej skromny, na organizację i promocję Igrzysk Radości.

Efekt radości w narodzie po tym, jak ustanowimy światowy rekord śmiechu, łącząc we wspólnej sesji jogi śmiechu 50 tysięcy ludzi, byłby dużo lepszy niż to referendum. A do tego zostałoby jeszcze 98 milionów na dociągnięcie metra w okolice mojego bloku lub spełnianie Waszych marzeń. Ewentualnie dopuszczam cykliczność imprezy – gdybyśmy organizowali takie wielkie święto radości, co roku referendalne 100 milionów zabezpieczyłoby nam budżet na następnych 50 lat.

No tak, tylko trzeba by przekonać do tej idei tych, co decydują o dysponowaniu publicznymi funduszami. Negocjacje z politykami to temat niełatwy, ale do odważnych świat należy. By zapobiec jakimkolwiek podejrzeniom o praktyki korupcyjne, postanawiam od początku prowadzić negocjacje ze wszystkimi partiami w pełni jawny dla obywateli sposób – na łamach tego bloga. Jako że każda partia zdaje się mieć trochę inne potrzeby na ten moment, moje propozycje muszą być nieco zróżnicowane.

PO cierpi na bezbarwność i to, że wielu ludziom ich politycy po 8 latach rządów zwyczajnie się znudzili. Do tego zdają się widzieć hen, daleko kolejne drogi, lotniska, wskaźniki makroekonomiczne, programy kosmiczne, a mogą nie zauważać zwykłego człowieka tu i tam ciułającego w pocie czoła na – jak to śpiewał Młynarski – „te polskie 2 tysiące”. Więc chcę zaproponować przy okazji wielkiej sesji jogi śmiechu politykom rządzącej partii okazję do wyjścia do ludzi i pokazania się z ludzkiej strony. Na Igrzyskach Radości będą mogli razem z nami śpiewać, tańczyć, śmiać. Myślę, że to i tak dużo. PSL z kolei ufam, że spokojnie podąży za koalicjantem plus zgodzimy się, by do tańca zagrała nam wskazana przez partie orkiestra strażacka.

Z PiS, ufam, dogadamy się też bez problemu. Ja bym bardzo się ucieszył, jakby śmiali się z nami Pan Prezes Kaczyński i Pan Antoni Macierewicz, ale jestem w stanie pójść z nimi na kompromis i dogadać się, by uszanować to, na czym tej partii obecnie najbardziej zależy. Czyli zgadzam się, by Pan Prezes i pan Antoni mogli nas wszystkich publicznie śmiejących się oglądać z ukrycia. Ba, nawet miejsca w loży VIP im przyznamy i poprosimy wszystkie stacje telewizyjne, by nie robiły zbliżeń w ich stronę. Pan Prezydent Duda zaś, który w wywiadzie przyznał się, że jest „wampirem energetycznym” będzie mógł otworzyć naszą sesję i nacieszyć się radością tłumu. Może nawet uwierzy, że ten cały śmiech to z radości, że go widzimy, a ja zobowiązuję się do niewyprowadzania go z błędu. Na wszelki wypadek zapewnimy też Panu Prezydentowi skrzynkę soku pomidorowego.

Z Panem Kukizem też się łatwo dogadamy, bo to mimo wszystko stary rock’n’rollowiec. Uwzględnimy go w programie i zagra nam kilka skocznych kawałków i może coś przytulanego. Tak atrakcyjnej propozycji to nawet prezydentowi nie składamy. W zamian za poparcie dla projektu sfinansowania z budżetu Igrzysk Radości zaproponuję mu też indywidualny coaching radości. Chętnie pomogę mu radzić sobie ze stresem i gniewem, a także częściej się uśmiechać do ludzi. Jako bonus chętnie otworzę gorącą linię, czyli zawsze jakby naszego walczącego muzyka-polityka zaczynała brać ku**ica, może do mnie zadzwonić, weźmiemy kilka głębszych wdechów, wydechów, zdalnie pośmiejemy się.

Co tam nam jeszcze zostało? Aha, strona niby-lewa. Leszkowi Millerowi wystarczy chyba bycie komentatorem wydarzenia, choć jeśli będzie chciał pokazać, że umie zdobyć się na śmiech bez sarkazmu, to wpuścimy go na murawę. Ja z mojej strony obiecuję zaś, że w rozmowach nie poruszę tematu tajnych więzień CIA. Janusz Palikot zaś miałby okazję do powrotu do czasów najlepszych happeningów i mógłby nam zaprezentować jakiś skecz. Oczywiście jako dodatek, bo w jodze śmiechu nie potrzebujemy kabaretu. Myślę, że impreza sama w sobie będzie go kręcić. Tylko poproszę bez jointów! No bo zależy mi na radości bezwarunkowej, bez żadnych wspomagaczy.

Ważne, że politycy tego dnia będą mówić niewiele. Co najwyżej krótkie wystąpienia językiem doceniania i optymizmu. Bo narzekać i krytykować innych mogą w pozostałe 364 dni w roku. Jakby ktoś chciał być sprytny i obejść ten nakaz, mówiąc na przykład: „doceniam wielkie sukcesy Polek i Polaków, wielki sukces, że naszym przeciwnikom systematycznie spada poparcie”… włączę przycisk, „biiiiiiippp!” i głos odebrany. Bo tak naprawdę to ma być nasze święto, a nie polityków. Tylko potrzebujemy tych 2 milionów na Igrzyska, a nie kolejnego referendum…

Więcej o projekcie Igrzysk Radości możecie przeczytać tutaj.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop