Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

O blogu

Od pradawnych czasów we wszystkich kulturach znane jest powiedzenie „śmiech to zdrowie”. Dziś dobroczynne właściwości śmiechu potwierdza współczesna nauka, by wymienić kilka z brzegu działań: śmiech uwalnia endorfiny, obniża poziom hormonu stresu kortyzolu, wzmacnia odporność organizmu, a nawet pobudza 32 geny zwiększające aktywność niszczących raka komórek NK.

Tymczasem statystyki mówią, że 3-latek w naturalny sposób śmieje się 300 razy dziennie, podczas gdy dorosły skromne 10 razy! Czy da się coś zrobić, żebyśmy śmiali się więcej i korzystali z dobroczynnych właściwości śmiechu? Czy możemy śmiać się na zasadzie gimnastyki – nawet gdy wokół siebie nie widzimy powodu do radości? Wreszcie: co może nam dać śmiech i czy może być środkiem budowania optymizmu, który w społeczeństwie informacyjnym i gospodarce opartej na wiedzy jest kompetencją jak każda inna, którą można w sobie świadomie rozwijać?

Od 3 lat zajmuję się jogą śmiechu, metodą redukcji stresu i budowania zdrowia poprzez praktykę niezależnego od nastroju śmiechu, której uczyłem się jako pierwszy Polak od jej twórcy w Indiach – lekarza, doktora Madana Katarii. Metoda ta pozwoliła mi, poważnemu człowiekowi, socjologowi i dziennikarzowi, który nie rozumiał, z czego ludzie się śmieją na większości komedii i kabaretów, podnieść się na duchu po przejściu przez trudny okres odejścia na chorobę nowotworową ojca. Dzięki regularnej praktyce tej gimnastyki, łączącej oryginalne ćwiczenia wywołujące śmiech z ćwiczeniami oddechowymi jogi, pogłębił się mój śmiech i z nieśmiałego uśmiechu nagle przy minimalnych bodźcach (np. średniej jakości dowcip) zacząłem śmiać się głośno i czułem pracę przepony. Ale poza korzyściami fizycznymi poczułem, jak śmiech pięknie otwiera mnie na kontakty z ludźmi, pozwala swobodnie uśmiechać się i nawiązywać rozmowy, a sama praktyka jogi śmiechu daje większą lekkość życia i dystans do spraw, które wcześniej były źródłem stresu.

Od 3 lat nieustannie jeżdżę po Polsce i śmieję się z ludźmi w ramach gimnastyki. Odwiedziłem już wszystkie 16 województw, prowadziłem warsztaty nie tylko w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku, ale i Gnieźnie, Kędzierzynie-Koźlu, Oleśnicy, Skwierzynie czy Ustrzykach Dolnych. Śmiałem się tak z menadżerami wielkich korporacji, jak seniorami, niepełnosprawnymi, chorymi na raka i depresję, a nawet z więźniami. Wszędzie udaje mi się sprawić, że ludzie czują się lepiej i dzięki śmiechowi nabierają energii, by powiedzieć życiu i jego wyzwaniom „Tak!”. Na tym blogu opowiem Wam o moich podróżach ze śmiechem po Polsce, Indiach i świecie i postaram się zarazić Was moją wizją Polski jako najbardziej roześmianego państwa świata. Marzy mi się, byśmy wspólnie porozumieli się śmiechem jako językiem zgody i pokoju i pobili światowy rekord Guinnessa największej liczby ludzi śmiejących się w jednym miejscu. Już teraz widzę 2017 rok i 50 tysięcy na Stadionie Narodowym.

Ale blog ten nie będzie tylko o śmiechu. Bo bezwarunkowy, płynący z serca śmiech jest dla mnie tylko środkiem prowadzącym nas ku kulturze wolności, wzajemnej troski i zaufania. Tutaj możemy podyskutować o stanie naszej kultury, o tym, co sprawiło, że wszelkie ekspresje radości takie jak śmiech, śpiew czy taniec stały się wstydliwe. Czemu boimy się, że ktoś, kogo nigdy więcej w życiu nie ujrzymy, zobaczy, że się śmiejemy? I co to za wolność, gdy sami sobie odmawiamy prawa do śpiewania pod prysznicem? I najważniejsze, bo interesuje mnie zmiana kulturowa: co możemy zrobić wspólnie, by tę sytuację zmienić i pozwolić sobie i innym na swobodniejszą ekspresję radości? Chcę, żeby śmiech nie był tylko zarezerwowany dla kabaretu na zasadzie wentylu bezpieczeństwa poważnego systemu, w którym mamy tylko poważnie się dorabiać. Pokażę Wam, jak już tu i tam świat się zmienia, stres odpowiedzialny za 2/3 chorób powoduje wielomiliardowe straty dla gospodarki, więc działy HR wielkich firm chętnie sięgają po obecną już w 72 krajach jogę śmiechu i inne niekonwencjonalne metody. Bo gdy ludzie razem się swobodnie śmieją, tym chętniej rozmawiają i współpracują.

Skorzystamy z tego, co może dać nam psychologia pozytywna, jeden z najszybciej rozwijających się działów psychologii, jak głosi tytuł książki jednego z jej czołowych przedstawicieli Martina Seligmana: „Optymizmu można się nauczyć”. Sąsiedztwo tylu skupionych na polityce zacnych kolegów i koleżanek blogerów i blogerek pozwala mi zostawić im omawianie wszelkich bieżących wieści z Wiejskiej, a razem z Wami wnieść do polityki zdolność do marzenia wielkimi literami. Czy potraficie sobie wyobrazić sesję jogi śmiechu w Sejmie na rzecz pokoju na świecie z roześmianymi posłami wszelkich opcji? Ja tak, i już nawet widzę w pierwszej ławie twarz roześmianego Pana Prezesa K. I wiem też, że ten blog to ważny krok w tym kierunku: rewolucji śmiechu i radości w Polsce.